środa, 27 marca 2013

Opowiadanie 3 Nicolaa

Następnego ranka
Obudziłam się ok. 11 zauważyłam że na łóżku siedzi Harry..
N: Co ty tu robisz??
H: Przyszedłem żeby zabrać cię na spacer..
N: Mnie?
H: Tak.. przecież chciałaś .. Leć się ubierać, a ja tu poczekam.
Szybko się ubrałam i poszliśmy na spacer. To była właśnie moja wada.. tak szybko ulegałam chłopakom. Harry był cudowny... nie mogłam się na niego gniewać...
H: Dlaczego jesteś smutna??
N: Niee! Po prostu zamyślona..
H: Nicola.. przepraszam cię !
N: Okej.. nic się nie stało..
H: Właśnie że się stało! Płakałaś przeze mnie.. Nie lubie tego..
Przytuliłam się do niego i szliśmy dalej.. nie przerywałam.. lubiłam jak tak mówi mogłam słuchać tego godzinami..
H: Bardzo mi na tobie zależy i .. no po prostu nie lubie kłócić się z dziewczynami... Nie chce cię stracić.. Nie widzieliśmy sie przez trzy lata.. wtedy na wakacjach łączyła nas taka więź chociaż byliśmy tylko "głupimi" 14 latkami..
Harry mówił dalej i dalej.. O 14 wróciliśmy do akademika, gdy weszliśmy do pokoju zobaczyliśmy dyrektora i policje...
N: Co się stało?
P: Zamordowano Anne szukamy poszlak które mogłyby nam pomóc w śledztwie..
N: Anne ? Jak to?
P: Czy Anna wróciła na noc do pokoju?
N: Anna.. Nie, nie było jej w nocy..
P: Kiedy ostatni raz ją widziałaś?
N: Wczoraj, gdy przyjechała Aśka.
P: Dobrze dziękujemy za zeznania..
H: Chodź do mnie do pokoju..
N: Dobrze..
Siedzieliśmy razem z Harrym nie mogłam uwierzyć że Anna nie żyje.
H: Nicolka.. Co jest?
N: Ciągle myśle o Annie..
H: Nie martw się..
Harry przytulił mnie i pocałował w czoło. Nagle do pokoju wszedł dyrektor.
D: Możecie już wrócić do pokoju..
N: Dobrze, dziękuje.
H: Zostań jeszcze chwilkę..
N: Dobrze..widziałeś dziś Aśke?
H: Tak z samego rana wychodziła gdzieś z Louisem.
N: A okej..
Siedzieliśmy z Harrym i gadaliśmy w pewnym momencie położyłam głowe na kolana Hazzy i zaczęłam z nim rozmawiać. Po ok. 2 godzinach przysnęłam, do pokoju wbiegła policja.
H: Co się tu dzieje ??
P: Gdzie Louis Tomlinson?
H: Wyszedł. Co się stało?
P: Jest zatrzymany pod zarzutem zabójstwa.
A: Co się tu dzieje?
H: Aśka gdzie Louis?
A: Policja go zatrzymała. Co się dzieje?
H: Nie płacz..
A: Co on zrobił??
H: Jest podejrzany o zabójstwo Anny.
A: Co? Przecież on był cały czas ze mną !
P: Znaleźliśmy jego rzeczy w plecaku Anny.
A: Co??
H: Nie płacz!
Z: Aśka co jest?
A: On jest nie winny ! Nic nie zrobił!
Zayn przytulił Asie. I usiadł z nią na łóżku.
Z: Wszystko będzie dobrze.. Jeżeli jest niewinny to nic mu nie zrobią!
Po chwili do pokoju wszedł Louis.(Włączcie to: http://www.youtube.com/watch?v=YATKkscD7i8 ) Aśka podbiegła do niego, przytuliła go i powiedziała:
A: Louis co ty tu robisz??
L: Aresztują mnie... Mam wziąć ciuchy i jade na komisariat.
A: Louis, czy ty ją zabiłeś?
L:...
A: Louis !
L: Puść mnie musze sie spakować.
A: Louis ! Zabiłeś ją ??
L: Nie !! Nie zrobiłem tego nie rozumiesz !!!!
A: Dlaczego cię podejrzewają?
L: Nie wiem!
A: Zrobiłeś to?
L: Czy tego nie rozumiesz? Nie zrobiłem tego!
A: Dlaczego oni cię zabierają?
L: Asia !
A: Co sie z nią stało?
L: Nie wiem..
A: Louis wiesz !
L: ....
A: Prosze.. powiedz..
L: Ja.. my sie dobrze znaliśmy..
A: Czyli zabiłeś ją?
L: Niee...
A: Kto to zrobił??
L: Nie wiem..
A: To co o niej wiesz?
L:....
A: Mówiła ci coś?
L: Ona chciała się zabić..
A: Dlaczego?
L: Nie wiem ..
A: Louis powiedz im to!
P: Louis chodź, jedziemy na komisariat..
A: Louis proszę cie !
L: Pa.. Asiu.. Kocham cię..
A: Louis !
Z: Spokojnie.. On tego nie zrobił!
A: Louis... Loui... Lou..
H: Bedzie dobrze..
A: Ja nie chce jej stracić..
Li: Zayn czas jej to powiedzieć..
Z: Louis prosił żeby nie mówić..
A: Co?? O czym wy mówicie.?
Li: Anna to jego siostra..
A: On nie ma siostry !
Z: Anna to jego siostra!
A: Nie! On zabił swoją siostre??
Z: Nie zabił jej !
A: Dlaczego pojechał na komisariat?
Z: Chciał wszystko wyjaśnić...
A: Ide .. do...ide do pokoju..
Z: Iść z tobą?
A: Nie dziekuje..
Posiedziałam jeszcze chwilkę z chłopakami i poszłam do Aśki. Nie mogłam jej znaleźć.
N: Aśka gdzie jesteś??
Weszłam do łazienki i zobaczyłam siedzącą na podłodze i płaczącą Asie.
N: Ejj.. co jest?
A: Nie ma sensu..
N: Co?
A: Po co ja żyje.. Mój ojciec mnie zostawił i teraz mieszka w willi w Londynie.. Matka chciała się mnie pozbyć więc wysłała mnie do internatu... Miałam tylko Louisa i Ciebie...
N: Aśka.. Nie mów tak.. masz mnie Zayna, Nialla, Liama, Harrego, Louisa... Wszystko jest dobrze..
A: Chciałam mieć normalne życie.. rodzine.. marzenia.. Chodzić do kina, na zakupy...
Usiadłam się obok Asi i przytuliłam ją.. Po północy poszłyśmy spać.
Następnego dniaObudziłam się o 6 bo nie mogłam zbytnio spać, ktoś zapukał do drzwi otworzyłam.
Z: Hej, Asia jeszcze śpi?
N: No, a co?
Z: Policja chce z nią rozmawiać..
N: Ok, za 5 minut przyjdzie do was.
Z: Ok. Pa
N: Pa.
A: Co jest?
N: Policja chce z tobą rozmawiać.
A: Ok, już się ubieram..
N: To jest One Piece Louisa..
A: Wiem... Dobra ide ..
N: Są u chłopaków..
A: Dzięki.
Zostałam sama w pokoju i zaczęłam sprzątać pod łóżkiem Anny znalazłam karteczkę z napisem ".. Ide spotkać się z Mattem... wróce jutro rano.. -Anna". Jak najszybciej pobiegłam do pokoju chłopaków.
N: Mam dowód że to nie Louis ją zabił!!
P: Jaki dowód?
N: Ta kartka!
P: Louis.. kim jest Matt?
L: To jest były Anny..
P: Pojedziesz z nami na komisariat żeby złożyć ostatnie zeznania..i w zasadzie jesteś wolny...
L: Dobrze..
Louis z policjantami pojechali na komisariat. O 12 Louis wrócił i zapukał do naszych drzwi.
N: Hej Louis wchodź...
L: Hej dzięki..
A: Louis !
L: Cześć skarbie.. nie gniewaj się na mnie.. naprawde bardzo cię kocham.. Przepraszam że musiałas się dowiedzieć o Annie w taki sposób..
A: Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś?
L: Nie lubie rozmawiać o mojej rodzinie..
A: Dobrze rozumiem..
Do pokoju znowu ktoś zapukał.
N: Taa..
H: Hej idziesz ze mną na spacer?
N: No okej..
Chodziliśmy po plaży.. Nagle Harry powiedział:
H: Nicola czy.. chcesz ze mną chodzić?
Nie wiedziałam co mam powiedzieć w zasadzie tylko na to czekałam.. Wtuliłam się w Harrego i mruknęłam:
N: Jesteś kochany...
H: To znaczy że się zgadzasz..?
N: No jasne głupku..
W pewnym momencie nasze usta zbliżyły się do siebie i pocałowaliśmy się.. Kierowaliśmy sie w strone akademika i  ciągle rozmawialiśmy, Harry odprowadził mnie pod drzwi pokoju.
N: To..pa.
H: Pa.
N: Dziękuje ci..
H: haha Za co?
N: Za ten cudowny spacer...
H: Nie ma za co pa..
N: Pa..
W pokoju nie było nikogo więc usiadłam  na łóżko i zaczęłam się uczyć. Najwidoczniej musiałam zasnąć bo obudził mnie Harry całując mnie w czoło nie wiem dlaczego, ale własnie pocałunek w czoło był moim zdaniem najromantyczniejszym z pocałunków.
H: Przepraszam obudziłem cię.
N: Nie szkodzi.. Długo tu jesteś?
H: No z 2 godziny. Siedze i patrze na najpiękniejszą dziewczyne na świecie...
N: Oj przestań..
H: Mówie to co widze..
N: Lepiej mi powiedz która jest godzina..
H: 20.00
N: No dobra to ja ide się wykąpać.. Poczeaksz tu ?
H: Tak, jasne.
A: O cześć Harry..
H: Hejka..
A: Gdzie Nicola?
H: W łazience..
A: Okej..
Wyszłam z łazienki, Harry do mnie podszedł, położył swoją ręke na moim policzku i powiedział:
-Pięknie wyglądasz..
Po czym pocałował mnie.
N: Co ty robisz?
Harry mnie przytulił.
H: Wiesz ze jesteś wspaniała..
N: Hah..
H: Kocham cię najmocniej na świecie.
N: Dobrze.. ja ciebie też ale nadal nie wiem do czego zmierzasz..
H: Może jutro gdzieś wyjdziemy??
N: Kurcze.. Siedze w szkole do 17..
H: Ja też to nie idźmy do szkoły..
N: Harry ...
H: Proszę cię.
Położył mi ręce na biodra i zrobił te swoje "słodkie oczka",
N: Wiesz że nie moge się oprzeć tej twarzy..
H: To co zgadzasz się??
N; Wiem ze będe tego żałowała, ale tak zgadzam się..
Harry przysunął mnie do siebie i zaczął całować.
H: Dziękuje..
N: Dobra.. dobra..
H: Może obejrzymy jakiś film?
N: No ok.
Siedzieliśmy i oglądaliśmy jakiś film, nie interesował mnie on zbytnio.. Jedynym plusem było to że siedziałam na kolanach u Harrego i byłam do niego przez caly czas przytulona.W pewnym momencie zasnęłam za Harry polożył mnie na moim lóżku i poszedł do siebie.
Następnego dnia
Aśka była już w szkole, powiedziałam wychowawczyni że się źle czuje i nie moge iść na lekcje. Zgodziła się żebym została w akademiku. O 9:00 przyszedł do mnie Harry.
H: Hej skarbie..
N: Hej
H: Dziękuje że to dla mnie zrobiłaś.
N: Nie ma sprawy.
H: Mam dla ciebie prezent.
N: Dla mnie ?
H: Proszę.
Harry podał mi małe pudełeczko w którym był srebrny wisiorek z napisem Harry and Nicola Forever.
N: Dziękuje jesteś kochany.. Ale nie trzeba było..
H: Nicolka ... Dobra oglądamy jakiś film ?
N: No ok.
Przytuliłam się do Harrego i zaczęliśmy ogladać film... W pewnym momencie zrobiło mi się nie dobrze. Pobiegłam do łazienki.
H: Nicola co się stało..
Po chwili wyszłam.
H: Co jest?
N: Źle się czuje.. wymiotować mi się chce...
H: Zjadłaś śniadanie?
N: Nie..
H: A kolacje ?
N: Nie wczoraj i dziś nic nie jadłam..
H: Nicola !
N: Harry... no przepraszam....
H: Zaraz zrobie ci coś do jedzenia..
N: Nie ja nie chce..
H: Zrobie ci tosty.
N: Nie ! I tak ich nie zjem !
H: Proszę tu masz tosty, herbatkę i jedz !
N: Nie chce!
H: Będe tu tak długo siedział aż to zjesz!
N: Nie zjem!
H: Nicola!
N: No dobra...
Zjadłam te wmuszone tosty...Wiem że Harry się o mnie martwi  no ale bez przesady wiem czy jestem głodna czy nie...
H: Zjedz jeszcze coś.
N: Harry ! Wiem czy jestem głodna czy nie! Od czasu jak chodzimy zmieniłeś sie!
Harry wyszedł z pokoju i nie odzywał sie do mnie, postanowiłam do niego iść.
N: Harry przepraszam...
H: Wyjdź stąd!
N: Ale.. Harry..
H: Chciałem ci pomóc, ale nie ty wiesz lepiej.. Nie jesz od dwóch dni i mówisz że wszystko jest ok.
N: No bo jest !
H: Nie nie jest! Wyjdź stąd!
Wróciłam do swojego pokoju i zaczęłam płakać w między czasie wymiotowałam jeszcze kilka razy. O 17  wróciła Aska.
A: Hej, jak sie czujesz?
N: Do dupy !
A: Co się stało?
N: Pokłóciłam się z Harrym, ciągle wymiotuje...
A: Może powinnaś iść do lekarza?
N: Nie ma takiej potrzeby.
A: Idziesz jutro do szkoły?
N: Tak, a co?
A: Nie nic.
Następnego dnia
Ranek nie był za fajny, bo dostałam sms'a od Harrego, który brzmiał: "Z nami koniec!" Postanowiłam się tym nie przejmować i poszłam do szkoły. Pierwszy mieliśmy wf, w pewnym momencie zrobiło mi sie słabo i zemdlałam, ocknęłam się dopiero w szpitalu. Obok mnie stała Aśka.
A: Hej, jak sie czujesz?
N: Źle, co sie stało?
A: Zemdlałaś na wf. Lekarze stwierdzili u ciebie anoreksje.
N: Co?
A: Niestety... Dobra ja lece paa.
N: Pa.
Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam w pewnym momencie zasnęłam. Obudziłam się i zobaczyłam ze przy mnie siedzi Harry trzymając moją ręke.
H: Mówiłem ci... A ty sądziłaś że jestem nadopiekuńczy..
N: Przepraszam miałeś racje...
Zdjęłam z szyi wisiorek i oddałam go Harremu>
N: Prosze..
H: Dlaczego mi to oddajesz?
N: Ponieważ Harry+Nicola=Forever Love
H: Przepraszam Cię.. Ale może zaczniemy od nowa?
N: Nie Harry nie ma żadnych nas !  To koniec i to ty tak postanowiłeś..
H: Zrobiłem błąd !
N: Trudno.

3 komentarze: